Home staging – czym właściwie jest?

post header desktop

header mobile

Home staging - czym właściwie jest?

Mimo tego, że idea home stagingu sięga lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku, nadal brakuje w naszym ojczystym języku dobrego przełożenia tego amerykańskiego zwrotu. I choć z początku ta nazwa nic nam nie powie, okazuje się, iż jej założenie wszyscy doskonale zrozumiemy.

Czym jest home staging?

Pionierką tej metody jest Amerykanka, właścicielka firmy projektującej wnętrza – Barbara Schwarz. To właśnie ona jako pierwsza zwróciła uwagę na fakt, że ładne, czyste, dobrze oświetlone mieszkania znacznie łatwiej i szybciej znajdują właścicieli. Home staging to więc profesjonalna metoda przygotowania lokum do sprzedaży bądź wynajmu.

 

Trochę teorii…

Badania Barbary Schwarz wykazały, iż po zastosowaniu tej metody cena zakupu rośnie o około 10%. Na rynku amerykańskim przeprowadzono także badania, które potwierdziły, że skorzystanie z home stagingu skraca czas sprzedaży aż o 40%!

Nie ma się więc do dziwić – obecnie w USA większość nieruchomości wystawianych na sprzedaż jest przygotowywanych właśnie przez homestagerów bądź odpowiednio przeszkolonych pośredników. W Wielkiej Brytanii natomiast home staging jest znany jako property presentation lub property styling (odpowiednia stylizacja).  Zyskał na popularności głównie dzięki Ann Maurice, prowadzącej program „House Doctor”, emitowanym na kanale Five.

Nie zapominajmy jednak o Polsce, gdyż home staging dotarł także do nas, a zjawisko to rozszerza się na tyle, że tworzą się stanowiska pracy właśnie dla osób chcących spróbować swoich sił w tej gałęzi marketingu oraz wystroju wnętrz.

 

…i trochę praktyki

Pierwszą rzeczą, z jaką potencjalni nabywcy mają do czynienia, są zdjęcia. To właśnie dzięki nim decydują się, czy chcą obejrzeć mieszkanie na żywo, czy jednak poszukać czegoś innego. Warto więc zadbać o odpowiednie oświetlenie, a zwłaszcza o naturalne światło, które optycznie powiększy nam przestrzeń. Z kolei przy doborze źródeł światła sztucznego trzeba pamiętać, że nie można przesadzi. Samotna, niepasująca do reszty wystroju pomieszczenia górna lampa dająca zbyt mocne światło zdecydowanie nie przekona do siebie żadnego nabywcy.

 

Kolejną sprawą,  jest porządek – niby oczywistość, jednak, niestety, nie dla wszystkich. Koty z kurzu, brudne kafelki w łazience czy zatłuszczony piekarnik odstraszą chętnych jeszcze szybciej niż kiepskie oświetlenie. Postarajmy się więc zaprezentować mieszkanie tak, jak my byśmy chcieli, żeby nam je zaprezentowano; wcielmy się w rolę kupca, dzięki temu szybciej zauważymy wszystkie niedociągnięcia i je skorygujemy. Dodatkowo pochowajmy rzeczy osobiste, takie jak zdjęcia, szczoteczki, buty i ubrania, czy zbędne dekoracje, które jedynie psują całokształt. To potencjalny nabywca ma w tych miejscach wyobrazić sobie swoje przedmioty – fotografie na półce, filiżankę porannej kawy na stoliku, miękki koc na kanapie, którym okryje się w chłodniejsze wieczory.

 

Marketing czy tylko dekorowanie?

Mogłoby wydawać się, że home staging to jedynie zadbanie o porządek i estetykę, jednak nie warto umniejszać go tylko do tej roli. To tak naprawdę strategiczne przemyślany marketing, nastawiony na znalezienie nabywcy. Trzeba pamiętać o tym, iż najważniejszym aspektem jest to, by zainwestowane pieniądze mogły się zwrócić.


Zobacz także inne nasze inspiracje

Zobacz także inne nasze inspiracje

footer desktop

footer mobile

na INSTAGRAMIE?